rejestracja  przypomnij hasło    
UWAGA:
Bieżące wiadomości
Niespełnione nadzieje
13-09-2017, 19:38:54 · Ostrowiec · 0 komentarzy · 103 czytań · Drukuj
Niespełnione nadziejeZa nami kolejna rocznica Sierpnia'80 i powstania "Solidarności". W związku z tą datą odwiedziliśmy człowieka, który organizował struktury "S" w naszym regionie - Ludwika Kropielnickiego. To było bardzo sentymentalne spotkanie, pełne wzruszeń i refleksji nad tym, co się udało i co z tego dziś pozostało...
Ludwik Kropielnicki przyjmuje mnie w swoim mieszkaniu. Do wizyty jest profesjonalnie przygotowany. Na stole w pokoju gościnnym leżą teczki, w których założyciel "Solidarności" w Ostrowcu zgromadził imponujący "wycinek" ostrowieckiej historii związku. Drżącymi rękami otwiera je i wyjmuje dokumenty - najpierw fotografie, w tym z Gdańska, ze spotkań związkowców, nabożeństw, pielgrzymek, potem kolportowane z innych miast ulotki, statuty, protokoły z zebrań, listy obecności, niemal kompletne zestawienie podpisywanych deklaracji o przystąpieniu do NSZZ "Solidarność" Huty im. N. Nowotki, w końcu uchwałę z 3 października 1980 r. o powołaniu Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego "S" w składzie: L. Kropielnicki, M. Czarnecki, M. Maćkowiak, H. Panek, H. Nawojski i E. Kulig, do którego kilka dni potem dokooptowanych zostało kolejnych osiem osób.
- We wszystkich nas pojawiły się nowe, wielkie nadzieje. Dwoma syrenkami pojechaliśmy do Kielc zarejestrować się - wspomina pan Ludwik. - Potem poszliśmy ze wszystkimi dokumentami do Prezydium Rady Miasta z wnioskiem o przydzielenie lokum. Pamiętam zdenerwowanie przewodniczącego rady, który zrozumiał, że solidarnościowa fala dotarła do Ostrowca. Szczególnie zasępił się, gdy blefując, poinformowałem, że jest nas 500-600 osób. W rzeczywistości było 14 członków... Dostaliśmy mały pokoik przy ul. Młyńskiej. Przewodniczącym MKZ został Marceli Czarnecki, a ja pełniłem funkcję sekretarza. I tak się zaczęło...
Prezentacja kolejnych dokumentów obrazuje rozwój MKZ, o którym wieść bardzo szybko zaczęła nieść się po regionie. O pomoc w założeniu "S" prosili pracownicy okolicznych zakładów. Pan Ludwik brał udział w tworzeniu "S" w ćmielowskiej porcelanie, pierwszej komisji oświaty "S" w Ożarowie, fabryce maszyn rolniczych w Kunowie, w spółdzielniach w Opatowie i Waśniowie, Parasolkach, na PKP i w szpitalu w Ostrowcu.
- To był piękny czas, ludzie wreszcie odważyli się mówić o tym, czego chcą, co ich boli - podkreśla L. Kropielnicki, przesuwając z lekką trwogą rękę na kolejną teczkę. - Stan wojenny niestety to wszystko przerwał...
Pan Ludwik uniknął więzienia, ale stosy dokumentów świadczą o tym, że funkcjonariusze milicji wielokrotnie pukali do jego drzwi, "maglując" dokładnie mieszkanie. Wiele ryzykował, bo jako działacz zdelegalizowanej "S" był redaktorem nielegalnego czasopisma "Reduta" i kolporterem nielegalnych wydawnictw, organizował też zbiórki pieniędzy dla rodzin osób internowanych i skazanych. W styczniu 1982 r. stracił pracę. Uprzedzony o przygotowywanym zwolnieniu, dzięki życzliwości lekarza, zdołał w porę zdobyć odpowiednie zaświadczenie, by wystąpić o przyznanie renty. W 1988 r. składał wniosek do sądu o ponowną rejestrację związku z dwunastoma innymi osobami. Był członkiem tymczasowego Zarządu Regionu Świętokrzyskiego NSZZ "Solidarność" i Komitetu Obywatelskiego.
Podczas naszej rozmowy pan Ludwik nie kryje wzruszenia. Przyznaje, że rzadko sięga po teczki, po za każdym razem na nowo budzą emocje.
- Odzywają się niespełnione nadzieje, rozczarowanie, smutek, pewien niesmak - stwierdza.
Na widok ułożonych na stole stert pożółkniętego papieru, maszynopisów, fotografii łzy kręcą mu się w oczach, a głos więźnie w gardle.
- Na zdrowie nie narzekam, a to najważniejsze. Szkoda tylko, że tak niewiele osób o mnie pamięta. Nie chodzi mi o jakieś nie wiadomo co, zaproszenia na organizowane przez "Solidarność" uroczystości czy coś w tym stylu, ale o zwykłą troskę, jako o człowieka. Zadzwonić, zapytać, Ludwik, jak ty się czujesz, co u ciebie słychać? Tak zwyczajnie, po ludzku - mówi.
Jedynymi dowodami uznania i wdzięczności za walkę o wolną Polskę jest Krzyż Kawalerski, jaki L. Kropielnicki otrzymał od premiera Jana Olszewskiego oraz Krzyż Wolności i Solidarności, nadany przez prezydenta RP.
Oficjalnym pismem podziękowała mu też Delegatura Instytutu Pamięci Narodowej w Kielcach, na rzecz której L. Kropielnicki przekazał pokaźną kolekcję, zawierającą materiały rodzinne (m.in. dokumenty por. Felicjana Kropielnickiego i ppłk. Antoniego Kropielnickiego), albumy fotograficzne i negatywy z lat 1914-1939 oraz fotografie z okresu działalności opozycyjnej w latach 70. i 80. XX wieku, a także 10 tomów archiwalnych poświęconych NSZZ "Solidarność" Huty im. M. Nowotki w latach 1980-1990.
Kończąc naszą rozmowę, pomagam panu Ludwikowi uporządkować dokumenty. Natrafiam na autograf, jaki otrzymał od Lecha Wałęsy. To właśnie z nim pozuje mi do zdjęcia, nie stroniąc od tematu "Bolka". Nagłe ożywienie mojego rozmówcy, przenosimy na tematy okołosolidarnościowe. W luźnej rozmowie okazuje się, że obrazy zdobiące niemal wszystkie ściany mieszkania państwa Kropielnickich są jego autorstwa.
- To taka pasja z dzieciństwa. Zaczęło się od koni, które malowałem z kolegami, mieszkając jeszcze na Kresach, potem były krajobrazy, portrety, a nawet ikony - wyjaśnia L. Kropielnicki. - Jestem samoukiem. Nie sądzę, że jest to sztuka wysokich lotów, ale na wielu robi wrażenie. Szczególnie podoba się rodzinie i znajomym i to właśnie na ich potrzeby najczęściej tworzę.
W sumie spod pędzla L. Kropielnickiego wyszła około setka obrazów. Publicznie część z nich prezentowano była przed laty w dawnym ZDK-u.
- Kiedyś może jeszcze zorganizuję jakąś wystawę. I w ten sposób przypomnę o sobie środowisku - mówi z przekąsem L. Kropielnicki.
K.F.
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Popularne wiadomości
Policja wyjaśnia - Zmarli n...
Feralny wieczór - Kobieta w...
Samobójstwo w tirze
Śmiertelne pobicie
Markowska zagrała na weselu...
Mężczyzna zmarł - Śledztwo ...
Konkurs Miss "Wiadomości Św...
Płatos przejmie akcje KSZO?
Wygraj Pizzę z dostawą do d...
Justyna Jedlikowska i Edmun...
Boks reklamowy

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.