Bidziny sportem i... krówkami stoją - rozmowa z Damianem Jędrzejewskim

Renata Anna Smorongowicz: Będziemy rozmawiać o sporcie w Bidzinach i gminie Wojciechowice, ale nie tylko. Na początek proszę przybliżyć, czym Pan się zajmuje, bo spectrum Pana pasji i działań jest bardzo duże?
Damian Jędrzejewski: Na co dzień jestem nauczycielem wychowania fizycznego w tutejszej szkole podstawowej, jestem absolwentem Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Po ukończeniu studiów powróciłem w rodzinne strony, jestem rdzennym mieszkańcem Bidzin, tu mieszkam, tu pracuję, z tą miejscowością wiążę swoje plany zawodowe i życiowe.

 

Oprócz pracy w szkole zajmuje się Pan sportem w gminie, a przede wszystkim w Bidzinach?
Oprócz pracy zawodowej chciałem rozwijać kulturę fizyczną wśród mieszkańców naszej gminy i praktycznie po powrocie po studiach zająłem się tą dziedziną. Początkowo byłem współzałożycielem, zawodnikiem, trenerem i działaczem Gminnego Klubu Sportowego "Ester" Wojciechowice. Z Wojciechowicami byłem związany 3 lata, a będąc radnym udało mi się w mojej rodzinnej miejscowości wybudować duże boisko - mogę pokusić się o określenie "stadion" - usytuowany w przepięknych okolicznościach przyrody, co sprzyja czynnemu wypoczynkowi mieszkańców - biegi, jogging, nordic walking czy spacery. Miejsce cieszy się dużym zainteresowaniem, z boiska z racji usytuowania przy szkole korzystają dzieci - duży nacisk kładę na ruch na świeżym powietrzu, który hartuje organizm, dotlenia umysł, odstresowuje. Popołudniami na tym obiekcie trenują zawodnicy gminnego klubu sportowego "Strażak" Bidziny, korzystają mieszkańcy w różnym wieku.

Zajmuje się Pan też działalnością strażacką?
Tak, od dziecka jestem członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej, brałem udział w akcjach straży pożarnej, ale też w zawodach strażackich. W remizie działa sekcja sportów siłowych - jest tu siłownia, z której korzysta nie tylko młodzież, ale i dorośli. Moim celem jest oderwanie społeczeństwa od telewizorów, komputerów i zachęcenie do aktywności fizycznej. Wspólnie z prezesem Wojciechem Marchewką wpadliśmy na pomysł, aby w Bidzinach stworzyć klub sportowy, abyśmy mogli rywalizować na szczeblu świętokrzyskiej piłki nożnej. Jednym z zadań straży pożarnej jest też działalność kulturalno-sportowa, więc w ramach tej działalności statutowej jako gminny klub sportowy "Strażak" Bidziny, przystąpiliśmy do rozgrywek w Świętokrzyskim Związku Piłki Nożnej. Mamy też drużynę seniorów, która uczestniczy w rozgrywkach tego związku i co dwa tygodnie mieszkańcy gminy biorą udział w lokalnej imprezie sportowej, jaką są wymienione rozgrywki drużyn z całego województwa.

Rozumiem, że jest Pan też trenerem piłki nożnej?
Jestem trenerem, jestem pasjonatem piłki nożnej, kocham ruch, sport w każdej postaci, zależy mi, aby jak największą liczbę osób zachęcić do uprawiania sportu. Organizujemy też szereg imprez sportowych, turniejów, pikników, festynów dla dzieci, dla dorosłych. Jesteśmy też organizatorem imprez wojewódzkich, powiatowych.

Proszę opowiedzieć o swojej działalności społecznikowskiej. Jest Pan radnym?
Zostałem radnym, ponieważ zauważono moją działalność, zostałem doceniony na ostatnim Zjeździe Świętokrzyskiego Związku Piłki Nożnej w Kielcach z okazji 90-lecia związku, zostałem wyróżniony srebrną odznaką dla rozwoju sportu, a przede wszystkim piłki nożnej w województwie świętokrzyskim. Jestem otwarty na pomoc ludziom, biorę udział w akcjach społecznych. Zostałem radnym, mając 24 lata - jestem najmłodszym radnym w gminie, teraz dobiega już moja trzecia kadencja. Mam duże wsparcie w swojej żonie, która odciąża mnie w rodzinnych obowiązkach, jest wyrozumiała, gdyż często jestem nieobecny w domu, bo praca społeczna i zajęcia sportowe wymagają poświęcenia. Z tego względu kandyduję po raz kolejny do Rady Gminy z listy PSL, gdyż całe życie jestem związany ze wsią, pracowałem na roli, nieobca mi praca w gospodarstwie, stąd między innymi decyzja o wyborze szkoły średniej, a mianowicie Technikum Rolniczego w Bałtowie. Znam smak ciężkiej pracy, i to nie tylko na roli, ale i za granicą, gdyż chcąc zarobić na studia, pracowałem w Niemczech i w USA. Jednak nostalgia za wsią, szalone tempo życia, wszechobecny hałas spowodowały, że wróciłem w rodzinne strony i tu czuję się najlepiej. Jednakże pobyt za granicą dał mi spojrzenie na inne warunki, porównanie życia tam i tu, zdobycie nowych doświadczeń. Nie wstydzę się swojego pochodzenia i na pytanie, skąd pochodzę, odpowiadam, że z malowniczej świętokrzyskiej miejscowości Bidziny. Bo faktycznie, nasza gmina ma wiele walorów krajobrazowych i turystycznych.

Jest Pan stąd, proszę więc powiedzieć, jakie są potrzeby mieszkańców gminy, z jakimi problemami się borykają? W czym Pan upatruje rozwój gminy?
Moim zdaniem ważne jest objęcie opieką starszych, a więc opieka stricte senioralna, społeczeństwo w bardzo szybkim tempie się starzeje, więc powinno się dążyć do aktywizacji osób starszych. Gmina powinna stwarzać możliwości rozwoju dla młodzieży, aby młodzi nie uciekali w świat, a zechcieli swoją przyszłość wiązać z rodzinną miejscowością i działać na jej rzecz, a także wychowanie w duchu aktywności fizycznej i zdrowego trybu życia. W gminie dużo się dzieje, powstają nowe drogi - 90% dróg gminnych i powiatowych jest wyremontowanych.

Gmina Wojciechowice i okolice Bidzin to tereny typowo rolnicze. Jakie bolączki mają rolnicy na tym terenie?
Tak, jak widać, mamy wielkie wyspecjalizowane wielohektarowe gospodarstwa, ale istnieją też mniejsze, gdzie rodziny zmuszone są pracować zawodowo poza rolnictwem. Dobrym pomysłem na rozwój są produkty regionalne - już są zwiastuny, np. w Drygulcu produkowane są lokalne sery dojrzewające, w Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Bidzinach produkowane są słynne krówki bidzińskie (o różnych, niespotykanych smakach - cytrynowe, miętowe, toffi, czekoladowe, jednocześnie promujące region świętokrzyski z racji na opakowanie z wizerunkiem zabytkowych obiektów województwa świętokrzyskiego - przyp. red), ponadto słynna kasza z Gierczyc, która zasłynęła już w książce kucharskiej ze smakami świętokrzyskimi. Niedawno wydana została przepiękna monografia miejscowości Lisów, zatem postawienie na promocję gminy wpłynie na rozwój gospodarstw i poziom życia mieszkańców. Rozwój, powstanie i funkcjonowanie wymienionych obiektów sportowych, działalność klubów i działalność na rzecz mieszkańców nie byłyby możliwe bez wsparcia wielu osób i instytucji, jak np. prezesa klubu sportowego Wojciecha Marchewki, zarządu klubu, rodziców, dzieci, dyrekcji szkoły, osób zaangażowanych w życie społeczne, sponsorów. 

Bardzo Panu dziękuję za rozmowę, życzę wielu sukcesów zawodowych i osobistych.

RAS


Drukuj