Nie dla polityki, ale dla ludzi...

Rozmowa z Waldemarem Domagałą, nauczycielem, trenerem piłki nożnej, animatorem sportu, kandydatem do Rady Powiatu Opatowskiego.

 

Waldemar Domagała, absolwent Technikum Mechanizacji Rolnictwa w Opatowie, Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie, trener piłki nożnej w Widzewie Łódź, OKS Opatów, KSZO Ostrowiec, nauczyciel wychowania fizycznego w Zespole Szkół nr 1 w Opatowie, koordynator Ośrodka Szkolenia Sportowego Młodzieży w Ostrowcu Św. Jako jeden z niewielu trenerów w Polsce został doceniony i na zaproszenie Federacji Hiszpańskiej brał udział w warsztatach szkoleniowych z najlepszymi trenerami z Hiszpanii, Ukrainy i Rosji, które odbywały się na obiektach Realu Madryt. W 2018 r. za wkład i wyróżniającą pracę na rzecz młodzieży otrzymał podziękowania od prezesa PZPN Zbigniewa Bońka. Jest inicjatorem i organizatorem cyklicznych imprez sportowych, turniejów, meczów dla mieszkańców miasta i powiatu opatowskiego.
Żonaty, małżonka Monika jest lekarzem. Ojciec dwóch synów -Bartłomieja i Jakuba.

Dlaczego wybrał Pan AWF. Kto zaszczepił u Pana sportowego bakcyla?
Mimo że ukończyłem technikum rolnicze, nie miałem problemu z wyborem dalszego etapu kształcenia. Od najmłodszych lat kochałem piłkę nożną. Zaczęło się od treningów w Opatowskim Klubie Sportowym. Pierwsze piłkarskie kroki stawiałem pod okiem ówczesnego szkoleniowca Zbigniewa Przygody. Duży wkład w to, że wybrałem AWF, mieli: profesor Krzysztof Adamski , który uczył mnie w technikum wychowania fizycznego oraz sensei ksiądz Stanisław Sikorski, który w 1980 roku w Opatowie założył sekcję karate kyokushin. To on wzbudził we mnie fascynację tą sztuką walki. Trenując karate i piłkę nożną, uznałem, że najlepszym wyborem będzie AWF. Zdałem egzaminy i otrzymałem indeks krakowskiej AWF. W trakcie studiów grałem w Cracovii Kraków. Uczelnię ukończyłem ze specjalizacją trenera piłki nożnej.

Późnej była armia?
Tak, po studiach upomniała się o mnie armia. Na 10 miesięcy trafiłem do Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Miałem okazję i zaszczyt pełnić warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza oraz uczestniczyć w powitaniach ważnych osobistości z całego świata.

Praca w Łodzi to był zawodowy sukces w Pańskiej karierze zawodowej?
Po odbyciu służby wojskowej otrzymałem propozycję pracy w Widzewie Łódź. Nie mogłem zrezygnować z takiej oferty. Po drugie, w Łodzi studiowała medycynę moja małżonka Monika i to też miało wpływ na osiedlenie się w tym mieście. Z Widzewem zdobyłem wicemistrzostwo Polski juniorów, co jest do tej pory najwyższym osiągnięciem juniorów w historii tego klubu. W mojej grupie grało wielu późniejszych reprezentantów Polski.

Były sukcesy. Miał Pan propozycję pracy u boku trenera Franciszka Smudy. Jednak wrócił Pan w rodzinne strony. Dlaczego?
Małżonka ukończyła medycynę i podjęliśmy decyzję, że wracamy do Opatowa. Teraz nie żałuję tej decyzji, bo czuję związek ze swoją "małą ojczyzną" - z miejscem, w którym się urodziłem, wychowałem, kształciłem i gdzie mieszka moja rodzina. Przyznam, że nie była to łatwa decyzja. Na początku miałem wątpliwości i było mi ciężko.

Od zawsze kojarzony jest Pan z pracy z młodzieżą...
Praca z młodzieżą to moja pasja i spełnienie marzeń. Pracuję w szkole i nie wyobrażam sobie, by było inaczej. Odrzuciłem wiele ofert pracy z drużynami seniorskimi, by inspirować i wspierać młodych ludzi w rozwijaniu ich sportowych zainteresowań i talentów.

To zacznijmy od początku. Wraca Pan do Opatowa, a tu w porównaniu do Łodzi, głęboka prowincja.
Nie można porównywać Widzewa i OKS z tamtych lat. To rzeczywiście były dwa światy. Mimo to piłka nożna w Opatowie cieszyła się i nadal cieszy dużym zainteresowaniem. Zacząłem pracę w zawodzie nauczyciela wychowania fizycznego w dzisiejszym Zespole Szkół nr 1. Założyłem Uczniowski Klub Sportowy "Olimpic" i zaraziłem piłką nożną bardzo liczną grupę młodzieży. Wychowałem wielu reprezentantów kadry województwa. Przez pięć lat młodzież powiatu opatowskiego miała możliwość uczestniczyć w międzynarodowym turnieju piłki nożnej w duńskim Aalborgu, gdzie rywalizowała z rówieśnikami innych krajów m.in.: Danii, Norwegii, Kanady, Japonii.
Następnie otrzymałem ofertę klubu sportowego KSZO Ostrowiec i zacząłem budować od fundamentów struktury młodzieżowej piłki nożnej w Ostrowcu.

Co skłoniło Pana do ubiegania się o mandat Radnego Rady Powiatu Opatowskiego?
Pragnę zwrócić uwagę, że startuję w wyborach po raz pierwszy, gdyż szukam poparcia dla moich inicjatyw na rzecz rozwoju naszej "małej ojczyzny". Chcę wykorzystać swoje doświadczenia, pomysły i poprzez pracę samorządową skutecznie wspierać wszelkie działania, nie tylko sportowe, na rzecz społeczności lokalnej, przyczyniając się do pozyskiwania funduszy i realizacji zadań służących dobru społecznemu. Według mnie nie obietnice są ważne, ale działanie, realizacja założeń. Osoby, które mnie znają, wiedzą, że nie obiecuję, ale działam. Od wielu lat podejmuję bezinteresownie przedsięwzięcia, które finansuję także ze środków własnych. Razem z małżonką wspieramy wszelkie akcje pomocy potrzebującym, wydarzenia sportowe, kulturalne, religijne. Sponsorujemy wyjazdy i przedsięwzięcia młodzieży opatowskich szkół oraz mieszkańców powiatu.
Nie kandyduję dla polityki, lecz dla ludzi. Jestem bezpartyjny, choć startuję z listy PSL, pozycja nr 6. Nie idę do samorządu po diety. Już dziś deklaruję, że diety będę przeznaczał na cele charytatywne.
Uważam, że niezależnie od przekonań politycznych, powinno się w zgodzie i porozumieniu wypracować wspólnie cele i zadania, których realizacja służyłaby dobru mieszkańców Opatowa i powiatu opatowskiego. Znam ich problemy, bolączki, bo przecież mieszkam na tym terenie.
Jeśli wyborcy obdarzą mnie zaufaniem i poprą moją kandydaturę w nadchodzących wyborach, dołożę wszelkich starań i wykorzystam swoją wiedzę i umiejętności, by służyć dla dobra mieszkańców powiatu opatowskiego najlepiej jak potrafię, nie tylko w dziedzinie sportu. Jestem otwarty na nowe wyzwania i poszukiwanie skutecznych rozwiązań.

Wspomniał Pan o sporcie. Od wielu lat promuje Pan prozdrowotne, społeczne i wychowawcze wartości sportu zarówno wśród dzieci i młodzieży, jak i dorosłych...
To prawda. Pragnę kontynuować podjęte działania i wyjść naprzeciw nowym wyzwaniom. Nie liczę czasu, który mogę poświęcić dla innych. Cieszę się, że udało mi się zaktywizować grupę starszych osób do aktywnego wypoczynku, tworząc i realizując program "Senior Vigor". Czuję radość, gdy widzę, jak liczna grupa osób uczestniczy w zajęciach rekreacyjno -sportowych dla wszystkich, niezależnie od wieku, organizowanych 2 razy w tygodniu i odbywających się na hali sportowej opatowskiego liceum. Jestem ich współtwórcą i prowadzącym. Spotkania z tymi osobami i ich serdeczny uśmiech, wspólne wycieczki nordic walking, ogniska, rozmowy są dla mnie motywacją i uświadamiają, że aspekt organizacji aktywnego wypoczynku dla mieszkańców powiatu jest także ważny, gdyż, jak mówi przysłowie, "w zdrowym ciele zdrowy duch".

Jakie są zatem Pana plany związane z organizowaniem i stymulowaniem życia sportowego w regionie?
Od kilku lat dzięki dobrej współpracy z KSZO Ostrowiec i innymi klubami w Opatowie rywalizują topowe zespoły z kraju i z zagranicy. Lokalni kibice mają okazję zobaczyć mecze na najwyższym poziomie. To cieszy i sprawia mi olbrzymią satysfakcję.
Ponadto już po raz piąty w Opatowie odbędzie się kursokonferencja Akademii Piłkarskiej Grassroots. W roku ubiegłym uczestniczyło w niej ponad 400 nauczycieli i trenerów. Organizacja takiego przedsięwzięcia jest niewątpliwie promocją naszego miasta i powiatu.
Sądzę, że chyba żadne w województwie miasto takiej wielkości jak Opatów nie ma tak doskonałej bazy sportowej. Cztery pełnowymiarowe hale sportowe, boiska wielofunkcyjne, siłownie, skatepark, park linowy, sztuczne lodowisko w okresie jesienno - zimowym, wypożyczalnia rowerów robią wrażenie. Jednak nie może być tak, że obiekty przyszkolne żyją tylko w dni powszednie. Jest zapotrzebowanie na sport, który w tej chwili jest cool [super]. W soboty i niedziele hale i boiska muszą być otwarte. Dzięki temu przybędzie miejsc pracy, a społeczeństwo będzie korzystało ze sportowej infrastruktury dla zdrowia, kondycji i lepszego samopoczucia.
Uprzedzę pytanie o wynagrodzenie instruktorów i opiekunów obiektów sportowych. Są środki tylko trzeba o nie powalczyć. Weźmy np. nordic walking. Mimo sceptycznego podejścia wielu osób, chodzenie z kijkami "przyjęło się", niezależnie od pogody wyruszam z grupą osób na nordic walking. Podobnie jest z zajęciami dla seniorów, kiedy to mogą jechać i popływać na basenie, wylać trochę potu podczas zumby, na siłowni czy podczas gry w piłkę siatkową, nożną. Chciałbym, aby takie zajęcia mogły się odbywać we wszystkich gminach powiatu.
W Opatowie potrzebny jest pomysł i konkretne rozwiązanie w zakresie funkcjonowania sportu i rekreacji. Samorządy powinny ze sobą współpracować, umożliwiać mieszkańcom korzystanie ze wszystkich obiektów na terenie miasta, gminy i powiatu.

W wakacje Pan wypoczywał i pracował?
Tak. Byłem dziennie nawet po dwa trzy razy w szkole w związku z prowadzoną rozbudową placówki. Doradzałem, jak rozwiązać problemy przy instalacji sprzętu. Akceptowałem nawet kolory farb. Śmiało mogę powiedzieć, że zewnętrzne boisko wielofunkcyjne to takie moje małe dziecko.
Oczywiście znalazłem "chwilę" na wypoczynek z rodziną, która jest dla mnie bardzo ważna. Monika - moja żona - mobilizuje i nakręca mnie do pracy społecznej. Zna problemy ludzi, bo sama była radną rady powiatu.

Dziękuję za rozmowę
(JAZ)


Drukuj